cos się kończy

To już koniec…

Drogie Czytelniczki,

Dzisiaj zamykam tego bloga. Pisanie dawało mi bardzo dużo radości i dziękuję Wam za czytanie.

Wierzę, że tylko w zmianach jest szansa na rozwój. Przyszedł czas na zmianę mojego profilu działalności, a właściwie jej adresatek. Mój powrót do pracy odbył się już prawie dwa lata temu, więc ten etap mojego życia mam coraz dalej za sobą. Teraz jestem właścicielką firmy i chcę pomagać kobietom właśnie takim, jak ja. Postanowiłam pracować z przedsiębiorczymi kobietami, które czują, że praca całkowicie je pochłania i cierpi na tym ich życie osobiste. Pomagam im opracować i wdrożyć rozwiązania równoważące te dwie strefy życia.

Zapraszam Was, Drogie Mamy, na moją stronę marta.szelejak.pl. Teraz tam jest mój blog. Cześć wpisów jest przeniesiona, ale wkrótce będą pojawiać się nowe. Będę tam pisać o tym, jak zachować równowagę pomiędzy pracą a życiem rodzinnym oraz zadbaniem o samą siebie.

Polecam Wam także zapisanie się do mojego newslettera na nowej stronie. Każda z Was, która się zapisze, dostanie ebooka „Poznaj siebie… na wiosnę”.

Szczegóły na marta.szelejak.pl

Życzę Wam dużo radości i spełnienia.

Pozdrawiam i dziękuję za to, że byłyście ze mną.

Marta

mak

Ile życia Ci zostało?

Zakładam, że tego nie wiesz. Nikt z nas nie wie na pewno.

Weź proszę teraz centymetr krawiecki. Jeśli go nie masz, przygotuj np. kawałek sznurka. Odmierz ok. 85 centymetrów, przyjmij, że jest to czas ludzkiego życia. Odejmuj centymetry, które wyznaczają Twój wiek, np. 35 lat, czyli 35 cm. To już jest za Tobą. Następnie odejmij jeszcze połowę z tego, co Ci zostało – to sen. Ile czasu zostało na aktywność?

Teraz zastanów się, jak chcesz go wykorzystać. Wiedząc, że np. za rok umrzesz, jak chcesz ten czas spożytkować? Co robi się ważne, a co można odpuścić? Znasz najlepiej odpowiedź.

Pewna pielęgniarka, Bronnie Ware, przez kilka lat rozmawiała ze starszymi, umierającymi ludźmi. Były to rozmowy o tym, na czym spędzili swoje życie, co było ważne i co by zmienili, gdyby mogli cofnąć czas. Na ich podstawie opracowała listę 5 rzeczy, których ludzie najbardziej żałują przed śmiercią.

Na pierwszym miejscu znalazł się brak odwagi na bycie sobą.

Ludzie mówili, że żyli nieswoim życiem, a takim, jakiego oczekiwali od nich inni. Ich własne potrzeby, marzenia, poglądy ustępowały miejsca temu, jak inni chcieli ich postrzegać i jakie mieli wyobrażenie na temat tego, kim powinni być. Bo tak wypada, bo tak jest łatwiej, bo tego chce mama, mąż czy ktokolwiek inny. Jak często odkładasz realizację tego, na czym Ci zależy, na później – jak dziecko dorośnie, jak zrzucisz parę kilo, jak nadejdzie odpowiedni moment. Zła wiadomość jest taka, że on może wcale nie nadejść.

Drugą rzeczą było spędzanie życia w pracy.

Pracoholizm jest znakiem naszych czasów. Czasami z wyboru, czasami z konieczności. Ale tak naprawdę czy to nie to samo? Godzisz się pracować ponad normę. To Twój wybór. Jesteś w pracy, nie ma Cię przy dziecku. Chcesz pracować mniej i spędzać więcej czasu z rodziną, ale nie możesz? A kto broni? Pracoholizm czyni Cię biedniejszą. Na łożu śmierci pewnie nie będziesz żałować, że więcej czasu nie spędziłaś w pracy lub tego, że nie masz więcej pieniędzy, mylę się?

Trzecia rzecz to ukrywanie swoich uczuć.

Ile razy na zewnątrz masz uśmiech, chociaż wewnątrz aż kipisz ze złości, z żalu czy z upokorzenia? Ile masz masek, zmienianych w zależności od okoliczności? Kiedy pozwalasz sobie na otwarte powiedzenie innym, co tak naprawdę czujesz? Wiele z nas niestety za rzadko. Wpaja się nam od dziecka „Nie złość się”, „Nie krzycz”, „Bądź miła”, „Daj cioci buziaka, bo będzie jej przykro”. A czy ktoś się zastanowił, że może Tobie będzie przykro, jeśli pocałujesz ciocię? Uczysz się wtedy, że to, co czujesz, jest nieważne. Jeśli dostawałaś taki komunikat regularnie, czy ktoś się dziwi, że będąc dorosła, chociaż się gotujesz ze wściekłości, zakładasz maskę nr 5? Przecież inni i ich uczucia są ważniejsi. Nie mogsz ich obrazić, bo co wtedy? Wtedy właśnie, moja droga, dbasz o siebie, czyli o osobę, która powinna być dla Ciebie najważniejsza.

Czwarta rzecz, to brak czasu dla przyjaciół.

Tutaj przychodzi mi do głowy właściwie tylko jedno pytanie – kiedy ostatni raz widziałaś swoich przyjaciół? Ja nie zdają egzaminu z tego punktu, niestety.

Piąta i ostatnia sprawa to to, że nie pozwalali sobie na szczęście.

Na pewno masz swoją definicję szczęścia, być może zupełnie inną, niż moja. Jedni mówią, że szczęście można czuć cały czas, inni, że nam się przydarza. Ja chcę wierzyć w to, że to my, swoimi wyborami, samoświadomością, jesteśmy go bliżej lub dalej. Ten punkt wiąże się z każdym wymienionym powyżej. Może nie warto czekać na to wielkie szczęście, które kiedyś przyjdzie, ale zrobić listę tego, co już masz, a na co na co dzień nie zwracasz uwagi? Bo „ze szczęściem czasami bywa tak jak z okularami, szuka się ich, a one siedzą na nosie” (Phil Bosmans)

Książka Bronnie Ware „Czego najbardziej żałują umierający” została wydana w Polsce 15.02.2016 r.

a tutaj jest krótki filmik o tym samym https://www.youtube.com/watch?v=2k96liCTXac

Pozdrawiam ciepło
Marta